W drugiej połowie sierpnia w Busku Zdroju odbyły się mistrzostwa Polski w kolarstwie szosowym. Oprócz zmagań cyklistów pełnosprawnych rywalizowały też zawodniczki i zawodnicy niewidomi i niedowidzący.

Na trasach w Małopolsce startowały też kolarki tandemowe KSN Łuczniczka Bydgoszcz. Dwa duety wywalczyły tam dwa brązowe medale.

W "czasówce" trzecie miejsce na podium zajęły niedowidząca Angelika Biedrzycka i jej przewodniczka Edyta Jasińska, a w wyścigu ze startu wspólnego jako trzeci na metę przyjechał duet Karolina Rzepa i pilotka Agnieszka Sikora.

 

Podium MP Start wsplny Trzecie miejsce Karolina Rzepa i pilot Agnieszka Sikora 2020

 

Ale sam udział w mistrzowskiej imprezie był usiany wieloma przeszkodami. Niektórzy, w tym reprezentanci bydgoskiego klubu, nie mogli na czas przybyć na miejsce zawodów. Dlaczego? Bo COVID-19 nadal jest między nami.

- Najpierw mieliśmy mieć mistrzostwa Polski na torze, ale z powodu koronawirusa odwołano rywalizację. A potem, przed mistrzostwami na szosie zaczęła sie jazda typu: badania i kwarantanna - mówi Edyta Jasińska, pełnosprawna kolarka reprezentująca KSN Łuczniczka Bydgoszcz. - Nie każdy był w tych samych warunkach, bo każdy sanepid ma inną procedurę. Na przykład część zawodników siedziała na kwarantannie i treningi były okrojone, utrudnione. Pomieszało to troszkę plany, na pewno mogło mieć to znaczenie dla niektórych osób. Niektórzy to nawet nie dojechali na szosowe mistrzostwa Polski w Busku Zdroju. Ja na przykład miałam wymaz w poniedziałek na styk z wyjazdem, do końca nie wiedziałam, czy tam dojadę. Pierwszy start był w czwartek, a w środę wszyscy już spotykali się na miejscu. Zdążyłam w ostatniej chwili. Niektórzy wymaz mieli tego samego dnia, ale wyniki poznali później. W ten sposób na początek nie zdążyła m.in. nasza Karolina Rzepa. Mistrzostw Polski nie chcieli odwołać, ani wyrównać szans, więc kto mógł, to pojechał.

Duet Angelika Biedrzycka i Edyta Jasińska na "czasówce" w Busku Zdroju uzyskał trzeci wynik.

 

Podium MP Jazda na czas Trzecie miejsce Angelika Biedrzycka i pilot Edyta Jasiska

 

- Jest podium, ale wiemy, że pojechałyśmy poniżej założeń - przyznaje E. Jasińska. - Wyszło jak wyszło, niedyspozycja dnia, noga kręciła tak, a nie inaczej. Ale prawda jest taka, że szykowałyśmy się na tor, nie miałyśmy szansy zrobić coś więcej pod szosę. To jest jednak inna specyfika. Gdybyśmy wiedziały wcześniej, że tak będzie wyglądał ten sezon, to pracę treningową jakoś inaczej byśmy podzieliły. Łatwiej się przerzucić z szosy na tor, niż z toru na szosę.

Dwa dni później, w sobotę, wyścig ze startu wspólnego bydgoski tandem nie ukończył.

- Po kilku kilometrach na pierwszym poważniejszym zakręcie leżałyśmy na asfalcie - wyjaśnia pilotka. - Angela uderzyła głową, wymiotowała. Oczywiście wycofałyśmy się z dalszej jazdy. Nie jesteśmy teraz razem, bo ja przebywam na zgrupowaniu normalnej kadry torowej jako asystentka trenera, a Angela jest w Warszawie. Ale mamy ze sobą kontakt, piszemy do siebie. Ona twierdzi, że jest OK, ale chyba nie do końca, bo jednak po tym upadku pojechała do szpitala. A już w Warszawie źle się czuła, bolała ją głowa. Tomograf wyszedł czysty, ale wstrząśnienie mózgu na pewno było. Coś nie tak też z nadgarstkiem, prawdopodobnie zbity, zobaczymy co dalej.

Trzymamy zatem kciuki za Angelikę Biedrzycką, za jej powrót do zdrowia i na rower, do pełnej dyspozycji.

Z Buska Zdroju kolarki KSN Łuczniczki Bydgoszcz wyjechały z dwoma medalami mistrzostw Polski. Drugi brąz zdobył tandem Karolina Rzepa - Agnieszka Sikora. W jeździe na czas ich zabrakło, powetowały to sobie w wyścigu ze startu wspólnego.

Co dalej?

- Ten sezon jest mocno pomieszany, więc nie można być pewnym niczego na sto procent, zwłaszcza, że koronawirus nie odpuszcza - mówi Edyta Jasińska. - Czekamy na mistrzostwa Polski na torze prawdopodobnie pod koniec września, ewentualnie górskie, które też były przeniesione w czasie. Ale na rywalizację górską się nie nastawiamy. Nie da rady pojechać dobrze na torze, na szosie i w górach. Fizjologicznie patrząc, takie rzeczy się nie zdarzają. Teraz najważniejsze, aby Angela wróciła do pełni sił i żebysmy mogły przesiąść się na rower, który odpowiadałby naszym gabarytom - kończy Edyta Jasińska.